poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Łikendowe plony

Sezon na brzoskwinie oficjalnie uważam za rozpoczęty ;)
Sami zobaczcie jak moje drzewko się w tym roku postarało.

Pytanie tylko, kto to wszystko zje... a nie czekajcie z tym problemu pewnie nie będzie.


piątek, 2 sierpnia 2013

Konfitura z czerwonej porzeczki

Porzeczki na działce obrodziły w tym roku. Po łubiance z każdego koloru ;) i jak co roku pojawia się dylemat. Normalnie pewnie bym nastawiła nalewkę, albo wino. Jednak patrząc na to co mam na składzie, doszłam do wniosku, że na razie wystarczy tych procentowych rarytasów.

Postanowiłam tak po prostu zrobić konfiturę bez udziwnień. Tym bardziej, że jestem łasuchem ;) Wyszła kwaskowa i słodka, będzie idealna do herbaty na zimniejsze dni.

Składniki:
  • 1 kg owoców porzeczki
  • 0,5 kg cukru
Porzeczkę  musimy dokładnie umyć i oczyścić z łodyżek. Zawsze ręcznie dłubałam, ale ostatnio, ktoś mądrzejszy pokazał mi, że można to bezproblemowo zrobić widelcem ;) Po prostu owoce ściągamy ząbkami. Około 0,75 gr owoców zasypujemy cukrem, delikatnie mieszamy i odstawiamy na 3 - 4 godziny.  Następnie gotujemy porzeczki na małym ogniu przez około 30 minut, po czym wystudzamy. Potem znowu zagotowujemy, dodajemy  resztę porzeczek i tak już całość dusimy przez kolejne 20 min. Gorące przelewamy do wyparzonych słoiczków. W zależności od tego jak długi termin przewidujemy na leżakowanie takiego słoiczka, przewracamy gorącą konfiturę do góry dnem lub pasteryzujemy gotując w wodzie ok 15 min.

Mmmmm!

czwartek, 1 sierpnia 2013

Muffinki z białą porzeczką i czekoladą

   U dziadka na RODOS (rodzinnym ogródku działkowym ogrodzony siatką) zawsze było mnóstwo porzeczek. Jako małolata nie doceniałam tych owoców... nie chcąc ich zbierać. Skubnęłam od czasu do czasu troszkę białej, bo była najsłodsza. Bardzo żałuję, że byłam aż taka niewdzięczna. Teraz zamierzam się zrehabilitować i obiecuję, nigdy więcej nie powiem złego słowa na porzeczkę. Chyba, że przy obieraniu ;)

   Zaliczanie białej porzeczki do słodkości dla niektórych może być dużym nadużyciem, jednak wierzcie mi smakują świetnie. Może nie jest to miód ani cukier, ale w końcu samo życie, nigdy nie jest do końca słodkie ;) A w gorące dni będą idealną przekąską, nie wywołującą kropli na czole. 


Składniki ok 12 muffinek:

  • 2 szklanki mąki
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • ok 400 ml porzeczek
  • 70 g masła
  • 1/2 szklanki cukru
  • 2 jajka
  • 1/2 szklanki kefiru
  • 2 łyżki mielonego twarogu
  • garść płatków czekoladowych

Masło rozpuszczamy, trochę wystudzone mieszamy z kefirem i jajkami. W drugiej misce mieszamy proszek do pieczenia, cukier i mąkę. Gdy uzyskamy jednolite masy w obydwu miskach łączmy je  i dodajemy twarogu, porzeczki i czekoladę. Delikatnie mieszamy wszystko, tak aby nie uszkodzić owoców.

Tak przygotowaną masę wykładamy do wcześniej przygotowanych papilotek, wypełniając je do około połowy.

Nagrzewamy piekarnik na 180 st, wkładamy muffinki i pieczemy je ok 20-25 min. Zanim całkiem wyjmiemy je z piekarnika, możemy się upewnić patyczkiem ;)

Smacznego!